Kolejne wybory do europarlamentu już za kilka dni. Ostatnie w 2014r. nie cieszyły się dużą frekwencją bo 24% naprzeciw 37% w takiej na przykład Holandii to naprawdę niewiele. Czy w 2019r mamy szansę na przekroczenie magicznej granicy 50% ? Raczej nie. Pomimo dużego poparcia dla członkostwa Polski w UE wybory do europarlamentu nie cieszą się w kraju nad Wisłą jakimś szczególnym zainteresowaniem. Wynika to moim zdaniem z braku poczucia zależności skutkowo-przyczynowej. Nasi europosłowie niewiele mają do gadania i ciągle UE i jej dyrektywy kojarzą się bardziej jako ograniczenie suwerenności niż realizacja postulatów naszych europosłów. Ale przełykamy tę gorzką pigułkę bo za dyrektywami płynie strumień euro pieniędzy. Niestety widać coraz bardziej, że decyzje są podejmowane bardziej przez Berlin i Paryż niż przez Brukselę gdzie przesiadują nasi wybrańcy.

Osobiście uważam, że nie stać na na samodzielność. Albo będziemy z Rosją albo z Berlinem i Paryżem. Z Rosją już byliśmy i pamiętamy czym ta wspólnota się skończyła. Idźmy zatem do urn aby znów polecenia do Warszawy nie były wysyłane z Moskwy.

P.S.
Z Kobióra mamy dwóch kandydatów niestety z jednej listy.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *